wtorek, 19 czerwca 2018

Grupa Wydawnicza Foksal - co za seria!


Nie mogłam się powstrzymać. Musiałam pochwalić nową serię Wilgi dla młodzieży. Świetne tytuły, wspaniała klasyka, no i wydanie! Wyważone, subtelne, przemyślane. 
To przykład na wysmakowaną serię okładek w naprawdę dobrym guście.
Książki wspaniałe, wiadomo, ale w polskich warunkach piękne okładki prozy dziecięcej i młodzieżowej to wciąż rzadkość. Niestety. Tym bardziej cieszy posunięcie Grupy Wydawniczej Foksal.
Nie. To nie jest post sponsorowany.
To efekt mojej radości i kibicowania dalszym poczynaniom Wilgi.
W nadziei, że to dopiero początek tak stylowych wydań.







poniedziałek, 11 czerwca 2018

Tomasz Samojlik - Zguba zębiełków [recenzja]

Wydawnictwo Kultura Gniewu
Warszawa 2018


Czwarty tom przygód maleńkich ryjówek już w moich rękach.
Wart polecenia ze względu na tematykę, ściśle ekologiczną, ale nie bez znaczenia są też informacje, jakie można tu zdobyć.
Autor, doktor Tomasz Samojlik to biolog związany z Białowieżą. Poprzez swoje komiksy porusza ważna zagadnienia związane z ekosystemem, życiem zwierząt, ich naturą, ciekawostkami dotyczącymi pochodzenia, przetrwania. 
Bogata i bardzo dogodna dla dzieci formuła komiksu umożliwia łatwiejsze i efektywniejsze przyswajanie cennych wiadomości, które ubrane w kostium przygody i fabuły stają się niezwykle intrygujące dla młodszego czytelnika.
W tym tomie Dobrzyk, maleńka ryjówka, która nie jest najbardziej światła i rozważna, staje przed wielkim wyzwaniem - pomocą w gromadzeniu zapasów na zimę.
Dzięki swoim pomysłom prowadzi drużynę do swego rodzaju życia w komunie, jednak zły los staje na drodze dobrym chęciom i powoduje, że przed ryjówkami pojawia się bardzo poważne niebezpieczeństwo. Dobrzyk, jako inicjator akcji, zmuszony jest do stawienia czoła problemowi głodu.
Czy uda mu się przezwyciężyć strach i przeciwności losu?
Wokół historii i przygody przyjaciół, autor przemycił wiele bardzo istotnych informacji i przestróg, jak choćby ta o niebezpieczeństwach płynących ze świadomego zanieczyszczania środowiska naturalnego paleniem śmieci, a w szczególności plastiku.
Pisze on ze swadą ciekawostki z życia ryjówek. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale nie potrafię powstrzymać się przed przemyceniem wiadomości o zjawisku Dehnela, czyli zimowym zmniejszaniu się ryjówek, czy też przyczynach zimowego bielenia się łasic. 
Niezwykła jest przyroda, niesamowite są zdolności przystosowawcze zwierząt.
A komiks Samojlika, ubrany w nowoczesny, bardzo młodzieżowy język, z pewnością przypadnie do gustu młodym czytelnikom.
Pouczająca i wartościowa lektura.


Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:




poniedziałek, 4 czerwca 2018

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - Basia i kolega z Haiti [recenzja]

Wydawnictwo Egmont
Warszawa 2011

Basia doczekała się animacji i kinowej premiery. 
I dobrze.
Książeczki dotykające codzienności przedszkolaków w łatwy i barwny sposób pokazują istotę spraw ważkich dla dzieci, a także pomagają im oswoić się ze światem.
Basia jest swoistym ułatwieniem życia dla rodziców, dla dzieci zaś lekcją wrażliwości, tolerancji, wiedzy z zakresu współżycia z ludźmi, tymi bliższymi i dalszymi.
Historyjki o Basi dotykają na przykład takich ważnych sytuacji jak wizyta u dentysty, alergia, podróż, opiekunka, odwiedziny w muzeum, narodziny rodzeństwa. Historyjek jest naprawdę dużo.
Książeczka o koledze z Haiti zwraca uwagę na inność i odrębność dzieci. Pokazuje, że bez względu na kolor skóry, pochodzenie, język wszystkie dzieci są równe.
Do grupy przedszkolnej pięcioletniej Basi trafia Titi, skromny, małomówny i wycofany chłopiec, który trzyma się na uboczu i nie zawiera znajomości.
Dzieci czasem się z niego śmieją, czasem zaczepiają, nikt jednak nie ma odwagi na pogłębienie relacji.
Dopiero Amelka, wrażliwa i dość wyzwolona koleżanka Basi nawiązuje z chłopcem nić porozumienia.
To skłania Basię do zawarcia znajomości z Titim, a co za tym idzie poznanie jego trudnej i smutnej historii.
Łagodne, delikatne przejście przez trudne losy chłopca, przybliżenie złożoności i różnorodności świata są wielkim atutem książeczki.
Historyjka rodzi pytania, ciekawi i intryguje.
Dziecko wychodzi z roli biernego słuchacza, domagając się opowieści o Haiti, imigrantach i uchodźcach. I dobrze.
Pouczająca, mądra seria dla dzieci, które pytają, chcą poznawać świat.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Małgorzata Musierowicz - Ciotka Zgryzotka [recenzja]

A jednak spadek formy.
Rozumiem, że rynek czytelniczy naciska, grupa wiernych fanów (w tym ja) domaga się kolejnych perypetii Borejkowych powinowatych, ale czegoś tu brak.
Formuła się nie wyczerpała, wydaje mi się, że zmiana dekoracji wpływa niekorzystnie na kolejne tomy Jeżycjady. 
Świat tak bardzo przyspieszył i skręcił w niepokojącym kierunku, że czytanie o uduchowionych, prawych nastolatkach jest jak snucie baśni o żelaznym wilku - nie na miejscu, nie na serio.
Małgorzata Musierowicz wysiadła na stacji: etyka, rozwaga, szacunek, mądrość, zaś pociąg pojechał dalej w teraźniejszość, gdzie słowa te niewiele znaczą, a jeśli już ktoś się uprze, by je sprawdzić, sięgnie nie do słownika, a prędzej do własnego smartfona.
W zasadzie ja wolę wysiąść na stacji pani Musierowicz, tylko czemu nie potrafię z tak wielkim jak wcześniej (jakieś 4-5 tomów wcześniej) zaangażowaniem przeżyć przygody kolejnego pokolenia Jeżycjadowych dzieci?
Ciotka Zgryzotka to Ida, która z zapałem i metodycznie realizuje kolejne swoje pomysły, włączając w nie całą niemal rodzinę. Przez jakiś czas towarzyszy jej Nora Górska, córka Patrycji Pulpecji i Baltony, która wkroczyła w nastoletnie rozterki i przeżywa pierwszą miłość.
Przy okazji obserwujemy poczynania synów Gabrysi i Idy, wspominana jest też Natalia.
Rodzina się rozrasta, coraz więcej zmian i nowości.
Czytam Zgryzotkę z przyzwyczajenia i sympatii do autorki. Nie jest to jednak najlepszy tom z serii.

wtorek, 31 października 2017

Stefan Themerson - Narodziny liter [recenzja]

Rysunki - Franciszka W. Themerson
Wydawnictwo Widnokrąg
Piaseczno 2014

Złość mnie bierze, gdy pomyślę jak wiele wspaniałych książek, ilustracji, pomysłów, a przede wszystkim twórców odeszło w zapomnienie.
Tak jest z Themersonami.
Stefan, urodzony w Płocku w 1910 roku. Był awangardowym pisarzem, autorem książek dla dzieci (wspaniałe dzieła!), tworzył też niezwykłe filmy (między innymi fotogramy), fotografie, pisał dramaty, komponował. Człowiek renesansu!
Jego żona Franciszka była z kolei znakomitą rysowniczką, graficzką, malarką, scenografką, a także najbliższą współpracowniczką Stefana, zarówno w obszarze jego książek, filmów i innych przedsięwzięć.
 Jednym z przykładów wspólnej pracy jest cudowna, maleńka w formacie książeczka, która swą premierę miała wiele lat temu.
Książka ta zaprojektowana była i wydana przez Themersonów przy ul. Królewskiej 20 w Warszawie. Wydrukowano ją w  Drukarni Współczesnej, przy ul. Szpitalnej 10 prawdopodobnie w 1931 roku.
 Stefan Themerson pisze o historii powstania piśmiennictwa, zaś Franciszka Themerson cudownie, wspaniale ilustruje ewolucję znaczeń, form, samych znaków.
Wspaniała jest ta podróż przez meandry historii, języków, relacji międzyludzkich. Fascynujące są opowieści o literach, ewolucji pisma (sumeryjskie, egipskie), aż do rewolucji znanych nam liter.
Przystępnie, serdecznie, z wielkim wyczuciem i skupieniem na młodym odbiorcy, tłumaczą autorzy trudną sztuką komunikacji dziejowej.
Wspaniała, potrzebna książka, która ma całą moc zalet: od podejścia do tematu aż po magiczne, wyjątkowe, nastrojowe rozwiązania graficzne.
Doskonała lektura, wielka przyjemność, książka konieczna w biblioteczce.

środa, 22 marca 2017

Anna Czerwińska - Rydel - Tajemnica Matyldy [recenzja]

Wydawnictwo Bernardinum
Pelplin 2007

To opowiadanie urzeka wszystkich: czterolatki, czwartoklasistów, czterdziestolatki pewnie też by wzruszyło. 
W zasadzie wzruszenie jest może nazbyt silnym określeniem, jednak z całą pewnością historia Matyldy budzi ciekawość i silne pragnienie poznania finału tej opowieści.
Mała Matylda mieszka wraz z zapracowaną mamą w bliżej nieokreślonym mieście. Czuje się bardzo samotna - samotna matka wciąż pracuje, próbując zapewnić byt sobie i dziecku.
Poza tym jest nerwowa, nie rozumie, wręcz nie zna swej córki. Zapracowana, zagubiona, równie samotna nie potrafi dogadać się z najbliższą sobie istotą.
Matylda spędza dnie siedząc w oknie, patrząc na osobny, daleki jej świat. 
Jednak pewnego dnia, trochę przez przypadek, trafia ona do pani Alicji, nauczycielki gry na skrzypcach. To wiele zmienia w jej życiu - zaczyna interesować się grą, jest otoczona opieką, przyjaźnią, serdecznością, otwiera się na świat.
Pozostaje jednak kwestia mamy i relacji z nią. I to najciekawszy aspekt tej historii.
Autorka w bardzo delikatny, subtelny sposób pisze o trudnych relacjach rodzic - dziecko, uwikłanych we współczesność, pogoń za tak zwanym dobrym życiem. Gubią się prawdziwe, najważniejsze wartości. 
Tajemnica Matyldy urzeka, pociesza, a także przypomina, że podstawowe, najprawdziwsze prawdy są zawsze do nadrobienia, ulepszenia, odzyskania.
Zaraz zacznę czytać kontynuację, jestem ciekawa co będzie dalej.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Alfons Daudet - Listy z mojego młyna [recenzja]

Przekład: Roman Kołoniecki
Ossolineum
Wrocław 1992

Paryski poeta, Alfons Daudet, kupił młyn powietrzny do mielenia zboża położony w dolinie Rodanu, w samym sercu Prowansji, na zboczu pełnym sosen i dębów. Mieszkając w tych pięknych okolicznościach przyrody zebrał od okolicznych mieszkańców, sąsiadów, wędrowców opowieści o regionie, całą galerię różnorodnych postaci, których perypetie dostarczają morałów, pouczeń, czasem są przestrogą.
Niezwykłe, bardzo poetyckie i piękne opowieści, które czarują, uczą, czasem bawią, czasem wzruszają, jak baśnie. Listy z mojego młyna to lokalne historie opiewające przyrodę, prostotę, skromność, prawdę. Wspaniała książka dla młodych ludzi, jednak nie tych najmłodszych, gdyż język, niektóre z historii mogą być zbyt trudne, mało zrozumiałe.
Jedna z opowieści dotyczy podróży dyliżansem, w którym spotykają się poeta i dwaj starzy znajomi: piekarz i szlifierz. Dzięki gadatliwemu piekarzowi poznaje autor smutną historię szlifierza. Zdradzony i porzucony przez żonę płacze i cierpi, jednak, gdy tylko niewierna wraca, za każdym razem cieszy się jej powrotem i przyjmuje ją z otwartymi ramionami, co budzi wesołość i szyderstwo okoliczych mieszkańców.
Innym razem odwiedził poetę pewien staruszek grający na piszczałce. Opowiedział mu historię z przeszłości, która opisywała losy starego młynarza, który przegrał konkurencję z tzw. mączarzami. Chciał ocalić swój honor, a także honor młyna, czym niezwykle wzruszył wszystkich i odmienił swój los.
Jest historia mulicy, która po latach mści się na swoim oprawcy, jest łakomy ksiądz, któremu nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu otwiera drogę do piekła. Porusza historia karczmarki, skrywającej smutną tajemnicę, daje do myślenia opowieść o małym Delfinie, arystokracie, którego zabiera śmierć, nie zważając na pochodzenie i majątek. 
Gorzką refleksję przywodzi na myśl rzecz o uznawanym za ciętego literacie Bixioll, którego historia życia tak podsumowana jest przez autora: Wy, paryżanie, wszyscy jesteście jednakowi. Odraza, ironia, szyderczy śmiech, łgarstwa wierutne... - niesprawiedliwe sądzenie po pozorach. Autor przypomina też legendę o człowieku, który miał złoty mózg, ale wcale nie przyniosło mu to szczęścia, a także o księdzu Marcinie, który dzięki sennym marom przekonuje parafian do uczciwego, prawego życia.
Zbiór jest pewnego rodzaju skarbnicą mądrości i pouczeń. Podanie ich w formie gawęd, rozmów, legend daje czytelnikowi wiele przyjemności. 
Książka do wracania, smakowania, rozmyślań i tęsknoty za podróżami, szczególnie tymi do Prowansji.