Jeszcze dzieci, a już nie całkiem. Czas przepoczwarzania, zmiany, dorastania to moment wdzięczny literacko. Wówczas człowiek targany jest niepokojem, szuka drogi, zastanawia się kim jest, kim nie jest, z kim jest, a z kim mu nie po drodze.
Czas pełen pytań i wątpliwości. Wyborów, nie zawsze trafionych, decyzji, nie zawsze słusznych.
W tym momencie życia poznajemy Mery, czyli Marikę, uczennicę ostatniej klasy podstawówki, która pod pancerzem twardej, ostrej dziewczyny. ukrywa wielką wrażliwość i ogromne serce, a także przepotężną samotność.
Zaniedbywana i niezauważana przez zapatrzonych w siebie rodziców, jest i samotną wyspą i wolnym elektronem, który z nikim nie spędza czasu, najlepiej czuje się w samotności, a konieczne klasowe interakcje przeprowadza szybko i bez zaangażowania.
Mery ma swój sekret, ma swoją najbliższą osobę, którą jest brat mamy, podobnie samotny, podobnie rozumiejący świat. Tęskniąc za uwagą i czułością zatraca się w swoimi świecie, starając się jak najmniej uczestniczyć w tym codziennym.
Nie tylko Mery, ale też poznany w późniejszej fazie książki Tymon to zagubiony, czujący niezrozumienie wśród bliskich chłopak, który ze swoją wrażliwością, przeczuleniem na własnym punkcie, łatwo chowa się w bezpieczną skorupę samotności. Zmiana miejsca zamieszkania zmienia jednak jego poczucie własnej wartości i sposób patrzenia na rzeczywistość.
Każdy z bohaterów złapany jest w sytuacji wyboru: nie tylko szkoły średniej, ale i zainteresowań, określenia granic, własnych i innych, a także dookreślenia kim się jest i kim się chce być w przyszłości. Trochę to wybrzmiewa w rozmowie Mery z tatą, a trochę z korytarzowych i klasowych rozmów młodych, postawionych w konieczności aplikowania do szkół.
Role społeczne, uwarunkowania rówieśnicze i mechanizmy rządzące grupą jednych wykluczają, innych czynią gwiazdami socjometrycznymi, jeszcze innych skazują na śmieszność lub nieistotność. Manipulacje, pierwsze uczucia, całe morze ważnych i bolesnych, a także wzniosłych odczuć.
Autorka, na szczęście, nie moralizuje, nie wywyższa się z swą dorosłą perspektywą - ukrywa ją dość skutecznie, starając się rozumieć swoich bohaterów, ale nie faworyzuje ich, nie usprawiedliwia, pokazuje ich w sytuacjach i wyborach, towarzysząc im, ale bez egzaltacji i mentorstwa. Błędy i przekroczenia młodych są tutaj świadectwem tego co każdy nastolatek powinien wiedzieć - że ma do tego prawo, że to naturalna kolej rzeczy, że tutaj, w tej książce daje na nie przyzwolenie i przypomina, zarówno dorosłym, jak i młodym czytelnikom, że wszystkie te kroki są ważne i konieczne, by dorastać.
Stawia też wiele pytań o to co dziś jest istotne wśród młodych: o bezpieczeństwie wewnętrznym, posiadaniu przestrzeni, która jest prywatna i osobna, o nadużyciach wobec bliskich, odpowiedzialności, odwadze, ale też o tym, że wszyscy wywodzimy się w innych domów, warunków, mieliśmy inny start, a cała ta rzeczywistość nie jest linearna, bo każdy z nas podchodzi do niej i widzi ją z innej perspektywy.
Ta opowieść jest bardzo dociskająca do ziemi, czasem bolesna, czasem optymistyczna, ale zawsze skłaniająca do refleksji.
Bardzo polecam.



