wtorek, 16 czerwca 2026

Saša Stanišić - Wilk [recenzja]

 

Ilustracje: Regina Kehn

Przekład: Małgorzata Gralińska

Wydawnictwo: Dwie Siostry

Warszawa 2026


"Seria z Poczwarką" mnie zachwyca. Powstała po to, by, jak tłumaczą Dwie Siostry wspomóc wyobraźnię dorastających młodych ludzi, którzy mają w sobie całą moc pytań, głód odpowiedzi i bardzo chcą być traktowane poważnie. Seria oferując wyraziste postaci i historie ma być odpowiedzią na pytania, a czasem czymś jeszcze innym, jak choćby zmianą perspektywy, spojrzeniem na dane zagadnienie/problem z zupełnie innej strony.

W przypadku "Wilka" zgadza się wszystko: język opowieści (i znakomite tłumaczenie!), jej tempo, nastroje, miejsce, ludzie, ich emocje i zachowania. Jestem pod dużym wrażeniem przenikliwości Autora i tego w jaki sposób potrafi przekazać wszystkie ważne rzeczy, o których dorośli zwykle mówią w oklepany, irytujący sposób.

O czym jest "Wilk"? To niepokojąca opowieść chłopca, który bierze udział w wyjeździe kolonijnym. Jedzie z grupą dzieciaków, które się znają, są podzielone na grupy, wśród których łatwo wyróżnić dręczycieli, ofiary, żartownisiów i innych. On sam jest niemal na końcu łańcucha popularności w grupie. Gorzej ma tylko Jorge, który jest dręczony u wyszydzany przez niektórych. Nasz narrator, trochę ze strachu, trochę z niemocy jest biernym obserwatorem sytuacji, które nie są w porządku. 

W trakcie lektury pojawia się refleksja, że bardzo trudne jest zaaklimatyzowanie się w grupie, bycie jej częścią. Nie jest to jedyne przemyślenie, pojawia się ich cała chmara, ale ta przebija się jako pierwsza. Jak ciężko jest być pośród ludzi, którzy sami są w momencie dojrzewania, poznawania siebie, radzenia sobie z własnymi bolączkami, kompleksami, strachami. Jak się one manifestują? Na różne sposoby: od wycofania przez agresję. 

Bardzo trudno jest dorastać, bardzo trudno też towarzyszyć dorastającym. Ważne jednak, by być obok. Pomimo wszystko.

Wiem już czemu wilk stał się tytułem książki. Poznałam go i warto byście i wy go poznali. 

Znakomita książka. 



sobota, 16 maja 2026

Andrew Lane - Młody Sherlock Holmes. Zabójcza chmura [recenzja]

 

Przekład: Dominika Cieśla-Szymańska

Wydawnictwo: W.A.B.

Warszawa 2011


Sherlock zaczyna letnie wakacje w szkole. Przyjeżdża po niego Mycroft i orzeka, że wyjątkowo nie może ich spędzić w rodzinnym domu. Tłumaczenia starszego brata są mało przekonujące, ale na nic zdają się protesty. Chłopiec zostaje odwieziony do stryja Sherrinforda i stryjenki Anny. Widywał ich tylko podczas posiłków, resztę czasu stryj spędzał w bibliotece lub gabinecie pisząc kazania religijne. Jest też ochmistrzyni, pani Eglanitne, która bez skrupułów mówi Sherlockowi, że nie jest u nich mile widziany. Atmosfera gęsta, aż nożem ciąć. Nuda, brak perspektyw na przyjemne lato. Aż szkoda Sherlocka.

Nudząc się, nie mając towarzystwa zaczyna on zwiedzać okolicę. Poznaje chłopca, który nazywa się Matty Arnatt, który ma barkę i konia Alberta. Spędzają razem czas, razem tem wpadną w wielkie kłopoty.

Znalezione na terenie majątku stryja zwłoki jednego z pracowników, pokryte dziwnymi bąblami staną się przyczynkiem do wielu niebezpiecznych sytuacji i przygód.

14-letni Sherlock w ujęciu Lane'a to postać, której dorosłe, znane u Conan Doyle'a tłumaczone są w przygodach młodego chłopca. Stara się pokazać jak ewaluowały jego dojrzałe cechy, charakter, jak wpływ na nie miało dzieciństwo i wczesna młodość. Sherlock to jeszcze młodzik, niezapisana karta, której geniusz budzi się, dzięki ćwiczeniom dedukcyjnym, przy wsparciu mentorstwa (brata, nauczycieli itp.), przeżywanych doświadczeń, ale też relacji jakie zawiera z rówieśnikami i starszymi ludźmi. 

Autor stworzył bardzo spójną opowieść, naszpikowaną akcją, działaniem, wartkimi zdarzeniami, zaangażowanymi postaciami. Widać na każdej stronie jak bardzo ważna jest dla niego postać Holmesa, jak wielką cześć oddaje swoim pisarstwem Conan Doylowi. 


wtorek, 3 lutego 2026

Martin Widmark, Pelle Forshed, Petter Lidbeck - Zwyczajny tydzień z rodziną Janssonów [recenzja]

 

Ilustracje: Pelle Forshed

Przekład: Marta Dybula

Wydawnictwo: Mamania 

Warszawa 2020


Jakiż to jest znakomity eksperyment, który można by umieścić w sektorze: zmiany i obserwacja struktur społecznych. Dzieci, słuchając opowieści o rodzinie, w której wszystko stanęło na głowie, od razu zaczęły wpasowywać się w te właśnie, proponowane przez Autorów buty. Nagle zaczęły analizować zachowania bohaterów, dociekać ich przyczyn, a także, ganić i komentować niedorosłe i niepoważne zachowania dorosłych. Dlaczego?

Ponieważ u Janssonów wszystko stoi na głowie: tato nienawidzi bankowego dress code'u i krawatów, gryzie koleżanki w pracy i najchętniej w świecie spędza czas na swojej kosiarce. Mama kocha seriale, skakanie po łóżku i mówienie to co się myśli. Rodzice nie lubią sprzątać, nie chcą się myć, bałaganią, zachowują się jak dzieci. W tym tygodniu rolę dorosłych przejmą ich pociechy, Alvin i Kajsa, złote dzieci, które odprowadzają rodziców do pracy, odbierają ich, chodzą na rozmowy dyscyplinujące z pracodawcami i w ogóle mają na głowie całą domowa logistykę i aprowizację. 

Jest też Dziadek - Generał, który wpada co jakiś czas do kolejnego rozdziału i sieje niemałe zamieszanie, jakby mało dzieciaki miały kłopotów z rodzicami.

Zwykłe życie, widziane z odwróconej perspektywy nadaje całej tej historii zupełnie nowego kształtu. 

Dzieci słuchają z uwagą i zainteresowaniem, co ciekawe, co jakiś czas kręcąc głowami z niedowierzaniem, a czasem zażenowaniem :) Co też dorośli potrafią zmalować!

Duża dawka radości, humoru, absurdu. Świetna zabawa dla czytających i słuchających tej szalonej opowieści.